Herbaciarnia, w której Hitler nie pijał herbaty, bo miał lęk wysokości [Niemcy]

Zaczynam pisać ten post chyba po raz setny. Serio, trudno jest pisać o Führerze. Przede wszystkim dziwnie się z tym czuję, bo dzisiaj nie przeczytacie o zbrodniach, jakich ten człowiek dokonał, tylko o jego domu oraz o miejscu, gdzie przyjmował gości. Przeczytacie o Orlim Gnieździe, w którym byłam w zeszłym miesiącu już po raz drugi. Wiem, że postać Hitlera wywołuje negatywne emocje i absolutnie je … Czytaj dalej Herbaciarnia, w której Hitler nie pijał herbaty, bo miał lęk wysokości [Niemcy]

Pasterze – umierający lodowiec, brzydki i piękny jednocześnie [foto][Austria]

Brzydota, która fascynuje Zauważam u siebie czasem dziwny podziw dla rzeczy brzydkich… albo takich, które nie są uznawane za „obiektywnie ładne”. Dlatego właśnie kocham Stocznię Gdańską i dźwigi, fascynuje mnie krakowski kombinat, a na swoim balkonie hoduję chwasty (ciągle utrzymuję, że te suche badyle, to symbol klęski klimatycznej i mają przypominać sąsiadom o nieuchronnej katastrofie). Dlatego też moim ulubionym punktem na Grossglockner Hochalpenstrasse (widokowej trasy … Czytaj dalej Pasterze – umierający lodowiec, brzydki i piękny jednocześnie [foto][Austria]

Szpital psychiatryczny jako miejsce beta testów projektów Gaudiego, obłęd Picasso i kwadrat magiczny – 5 zachwytów w Barcelonie

Majowa Barcelona nie rozpieszczała pogodą, ale mimo to były momenty, kiedy naprawdę się jarałam, co teoretycznie w jakiś sposób kompensowało pogodę. Dziś o sztuce, matematyce, technologii i terapii zajęciowej w Barcelonie opowiadam wam ja, Zuzia albo Zuza albo Susa, jak napisała na paragonie pani w barcelońskim KFC. N’joy! Rozszerzona rzeczywistość w Casa Batllo Przed zwiedzaniem jednego z domów zaprojektowanych przez Gaudiego, Casa Batllo, dostaliśmy telefony … Czytaj dalej Szpital psychiatryczny jako miejsce beta testów projektów Gaudiego, obłęd Picasso i kwadrat magiczny – 5 zachwytów w Barcelonie

Pamiętnik z Portugalii: dzień 3 – ten, w którym ocean był zimny

Część 1: TUTAJCzęść 2: TUTAJ Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione 🙂 10 maja 23:00 Plan na dzisiejszy wieczór był taki, żeby wbić się na couchsurfingowy meetup i poznać jakichś ludzi. Znajdujemy knajpę podaną w aplikacji. Jest pusta… oprócz jednego stolika, przy którym siedzi około 8 osób. 23:01 Stwierdziłyśmy, że będziemy grać niedostępne, zimne Słowianki i nie podeszłyśmy do ich stolika, tylko usiadłyśmy obok i udawałyśmy, … Czytaj dalej Pamiętnik z Portugalii: dzień 3 – ten, w którym ocean był zimny

Pamiętnik z Portugalii: dzień 2 – ten z harrypotterową księgarnią

Część 1: TUTAJ 11 maja 8:17 Obudził mnie ból głowy Ładnie się zaczynają te wakacje. Chyba czas przestać się tak jarać samym faktem bycia w Porto, a zacząć bardziej używać rozumu. 10:09 Długo nam zajęło zebranie się. Idziemy na hotelowe śniadanie. Dałam radę zjeść tylko bułkę z masłem i wypić herbatę. 11:06 W Porto nie da się czuć źle zbyt długo. Idziemy na przechadzkę po … Czytaj dalej Pamiętnik z Portugalii: dzień 2 – ten z harrypotterową księgarnią

Pamiętnik z Portugalii: dzień 1 – ten, w którym prawie nie dotarłyśmy na lotnisko

10 maja 12:15 Spotykam się z Sylwią na krakowskim dworcu. Mamy jechać FlixBusem na lotnisko w Katowicach… A jednak nie FlixBusem. Czym my właściwie jedziemy? 12:21 Znajdujemy autobus z napisem „Katowice”. Wkładamy walizki do luku bagażowego i czekamy w kolejce.– Nie mam pań na liście. Gdzie panie chcą jechać?– Na lotnisko.– Na lotnisko? To na pewno nie tym autobusem… 12:26 Za 4 minuty odjeżdża nasz … Czytaj dalej Pamiętnik z Portugalii: dzień 1 – ten, w którym prawie nie dotarłyśmy na lotnisko