Zamek pośród chmur – Les Miserables School Edition

Miałam tego postu nie pisać, bo „Nędzników” w wykonaniu Śródmiejskiego Teatru Muzycznego i tak już nie zobaczycie. Zagrali swój ostatni spektakl 1 września, jednak po wyjściu z teatru byłam tak zachwycona, że nie mogę tego przemilczeć. To było najlepsze rozpoczęcie sezonu teatralnego, jakie mogłam sobie wymarzyć.

Krótkie wprowadzenie dla osób, które nie kojarzą Śródmiejskiego Teatru Muzycznego. Teatr ten działa przy Młodzieżowym Domu Kultury im. Władysława Broniewskiego w Warszawie i mimo że jest to teatr młodzieżowy, ich produkcje są na najwyższym poziomie. Ja osobiście innych nie widziałam, ale jeżeli były w połowie tak dobre jak „Nędznicy”, to nie mam wątpliwości, że to prawda. „Les Miserables School Edition” teatr przygotował na swój jubileusz 10-lecia istnienia.

Znacie to uczucie, o którym czasem piszę, te ciary, ta gęsia skórka, której nie wywołuje wcale chłód, a emocje? No to ja już to czułam w momencie, kiedy zabrzmiały pierwsze akordy „Schyl kark”. Muzyka w „Nędznikach” jest przepiękna. Cały musical jest wspaniały, jest legendarny, więc podjęcie się wystawienia go przez grupę tak młodych artystów musiało być szalonym pomysłem 😀 Każda z ról wymaga od aktorów wydobycia z siebie bardzo trudnych emocji i założę się, że nawet dla profesjonalistów stworzenie postaci w tym musicalu jest dużym wyzwaniem. Bo „Nędznicy” to nie jest przyjemna historia. To historia o unikaniu sprawiedliwości, która wydaje się tak niesprawiedliwa. To historia o upadku człowieka, o niemożności zarobienia na kawałek chleba dla dziecka, o miłości tak wielkiej, że nie zlęknie się śmierci oraz o walce za najwyższe wartości poświęcając własne potrzeby i własne życie. „Nędznicy” to naprawdę nie jest przyjemna historia.

A ci młodzi ludzie sobie tak świetnie poradzili, że szok! Zacznę od Janka Marczuka, czyli Jean Valjeana. Jeżeli myślicie, że 19-letni chłopak nie może być w stanie zagrać starego człowieka na łożu śmierci tak, że łzy same do oczu napływają, to jesteście w błędzie. Może! Przynajmniej Janek to potrafi. Wykreował główną postać w taki sposób, że moim zdaniem, nie powstydziłby się tego aktor sceny profesjonalnej. Widać przemianę Jean Valjeana w miarę postępowania historii, widać, że się starzeje i poważnieje. Siedziałam w 9. rzędzie i dopiero jak zobaczyłam Janka po spektaklu w foyer teatru, byłam w szoku, że to jest tak młody człowiek. Nadzieja polskiej sceny musicalowej!

Dalej. Wspaniały duet, o którym słyszałam wiele dobrych słów zanim jeszcze spektakl zobaczyłam: państwo Thenardier, czyli Marta Rodziejczak i Artur Gancarz, „kramu tego król” i jego wspaniała żona. Scena w karczmie jest absolutnym majstersztykiem. Marta i Artur są naprawdę stworzeni do tych ról. Widać, że świetnie się dogadują ze sobą na scenie. To taki miły, komediowy akcent, który przełamuje powagę historii przedstawionej w musicalu.

Trzy przezdolne dziewczyny wcielające się w główne role: Joasia Jaruga – Fantine, Krysia Zajkowska – Eponine i Justyna Mróz – Cosette. Asia miała trudne zadanie przed sobą – zaśpiewanie jednej z najbardziej rozpoznawalnych piosenek nędznikowych, „Wyśniłam sen”, co wyszło jej genialnie! Ja naprawdę nie wiem, jak można być tak zdolnym! Krysia mnie wstrząsnęła wręcz sceną śmierci Eponine! Ona naprawdę drżała, jak Marius zaśpiewał „Eponine, ty drżysz, masz włosy jakby padał deszcz”. To była przepiękna scena. A Justyna była przesłodką, zakochaną Cosette.

Oczywiście nie można pominąć dwóch wspaniałych Mariusów (z których w roli widziałam tylko jednego, ale drugi był wtedy w zespole) 🙂 Maciek Tomaszewski i Mateusz Tomaszewski. Jeju, jak oni na Mariusa pasują! Idealnie! „Pusty stół i puste krzesła” widziałam w wykonaniu Maćka i byłam wzruszona! Jedna z najbardziej przejmujących piosenek w musicalu zaśpiewana tak, że miałam gęsią skórkę.

Gavroche! Krzysia Tymińskiego wcielającego się w tę rolę widziałam kiedyś na instastory ŚTM i pierwsze, co wtedy pomyślałam, to było „Jaką ten chłopak ma niesamowitą dykcję!”. Z rolą sobie świetnie poradził, a przecież postać Gavroche’a też nie jest łatwą do zagrania. Nie dość, że to właśnie ten młody chłopiec mieszkający na ulicy pierwszy przynosi wiadomość o śmierci generała Lamarque, co staje się impulsem do wzniecenia rewolucji, to jeszcze podczas tejże rewolucji ginie zbierając amunicję pod barykadą. Krzyś Tymiński był przeuroczym, fantastycznym Gavrochem.

Jędrzeja Czerwonogrodzkiego, zostawiłam sobie na koniec, bo chyba się nie przestanę rozpływać nad tym, jak kocham scenę samobójstwa inspektora Javerta w jego wykonaniu. To jest teatr, proszę państwa! Porównując tę scenę do tej z (profesjonalnych, skądinąd) „Nędzników” z Łodzi, daję Javertowi z ŚTM 10/10. Wiecie jak się gra upadek z mostu w teatrze? W odpowiednim momencie należy w mgnieniu oka napuścić dużo dymu, a barierkę leżącą na scenie podnieść do góry. Tym samym punktem odniesienia nie jest most, a aktor i wszystko wygląda realistycznie. I nie trzeba używać do tego animacji. Poza tym ja totalnie uwierzyłam Jędrzejowi, że jego Javert, mimo że jest antagonistą historii, sam się za takiego nie uważa. I uwierzyłam w mętlik w jego głowie przed rzuceniem się z mostu. I nawet trochę mu współczułam. Naprawdę świetna rola.

A wiecie co jest jeszcze super? Że cały zespół ŚTM jest taki PRZEMIŁY! Po spektaklu, kiedy wyszli do foyer, to oprócz tego, że byłam w szoku, że z bliska wyglądają jeszcze młodziej niż z 9. rzędu, to byłam też mile zaskoczona, że są tak kochani i widać było, że naprawdę uwielbiają to, co robią. I naprawdę szkoda, że już ich „Nędzników” nie zobaczymy 😦

Ten post wyszedł mi tak długi, że ciekawa jestem, czy ktoś do tego momentu dotrwał, ale jest jeszcze jedna osoba, o której muszę wspomnieć, a jest nią, rzecz jasna, pan reżyser, Antoniusz Dietzius, serce i mózg ŚTM. To on czuwał nad powodzeniem tej trudnej misji i należą mu się gromkie brawa, bo misja została zakończona pełnym sukcesem. Poza tym to właśnie Antoniusz Dietzius pozwolił nam wejść na barykadę, za co będę mu wdzięczna do końca życia, serio 😀 I jeszcze linkuję Wam TU świetny wywiad, które z panem reżyserem przeprowadziły dziewczyny z One Vision (obecne również na poniższym zdjęciu).

Żarna z One Vision, Ada w Teatrze, ja i Danka z One Vision na barykadzie!

3 uwagi do wpisu “Zamek pośród chmur – Les Miserables School Edition

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s