Pamiętnik z Portugalii: dzień 3 – ten, w którym ocean był zimny

Część 1: TUTAJ
Część 2: TUTAJ

Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione 🙂

10 maja

23:00

Plan na dzisiejszy wieczór był taki, żeby wbić się na couchsurfingowy meetup i poznać jakichś ludzi. Znajdujemy knajpę podaną w aplikacji. Jest pusta… oprócz jednego stolika, przy którym siedzi około 8 osób.

23:01

Stwierdziłyśmy, że będziemy grać niedostępne, zimne Słowianki i nie podeszłyśmy do ich stolika, tylko usiadłyśmy obok i udawałyśmy, że ich nie widzimy (witamy w świecie dorosłych ludzi). Pięć sekund później podchodzi do nas chłopak, wita nas tradycyjnym południowym całusem w dwa policzki i zaprasza do stołu. Widzicie? Granie niedostępnych podziałało 😀

23:15

Zamawiamy wino i dobrze się bawimy. Dowiadujemy się, że chłopak, który nas powitał, zorganizował to spotkanie i nazywa się… nazwijmy go Andre. I wiecie, wyglądał jak taki stereotypowy Portugalczyk (przy czym należy brać pod uwagę te najlepsze stereotypy), więc możecie sobie wyobrazić JAK :O . Poznajemy też drugiego organizatora, który ma na imię, załóżmy, Marco i jest Brazylijczykiem. Poznajemy tez innych ludzi. Sporo ludzi.

00:15

Jeden chłopak, też Brazylijczyk, mówi, że mieszkał jakiś czas w Polsce i daje mi trzy grosze. Kitram je w kieszeni, żeby mieć na bilet do Variete.

00:55

Cała ta couchsurfingowa ekipa postanowiła zebrać się na densy do jakiegoś klubu, a ja zaczęłam mieć przesyt tych wrażeń. Nie wiem czy też tak macie, ale ja przy takiej ilości nowych osób dookoła w pewnym momencie zaczynam czuć przestymulowanie tymi wszystkimi nowymi bodźcami, co objawia się u mnie uczuciem przerażenia. Pierwszy raz nie chce mi się tańczyć 😛

1:30

Zbieramy się do hotelu. Po przybyciu Sylwia odważnie wygląda za okno. Ten koleś pomachał! Jakby na nas czekał! (Jak nie wiesz, o co chodzi, sprawdź część 1). Zamykamy szczelnie okno i idziemy spać.

11 maja

11:42

Dopiero o tej porze udaje nam się dotrzeć do zaplanowanego na dzisiaj miejsca: Jardim do Palácio de Cristal. Nie zgadniecie, co się na miejscu okazuje… jest w remoncie! (patrz część 2). Zastanawiamy się, co robimy dalej, bo dostajemy dwie osobne propozycje wspólnego obiadu od ludzi z wczorajszego spotkania 😛 W końcu lądujemy…

13:29

…na kawie z Andre. Oczywiście espresso.

15:08

A potem teleportujemy się nad rzekę Duero z butelką słodkiego wina Porto. Słońce tak grzeje w głowę, że wydaje się, że to wino ma 30%, a nie 15…

15:38

Andre zapytał nas, jak długo jesteśmy razem… Roześmiałyśmy się mu prosto w tę portugalską twarz. Do tej pory nie wiem, czy serio się nad tym zastanawiał, czy podstępnie w jakimś innym celu zadał nam to pytanie. Wyjaśniamy mu, że my jesteśmy tylko friends, a on wydawał się naprawdę zaskoczony…

16:38

Robimy sobie zdjęcie z maskotką-pandą w sklepie z winem. Z racji ochrony wizerunku różnych osób, nie wrzucę go tutaj. Tylko ciągle nie wiem, czemu fotografowaliśmy się z pandą. I czemu panda stała w sklepie z winem. W Portugalii.

17:19

Docieramy nad ocean i dołączamy do reszta couchsurfingowej ekipy. Jest tam też Marco. Spełniło się jedno z moich minimarzeń i napiłam się wina na plaży.

17:30

Idziemy przebrać się w kostiumy kąpielowe. Dociera do nas, że zostawiamy nasze plecaki z obcymi ludźmi, których poznałyśmy na imprezie, co jest skrajnie nierozsądne. Zabieramy ze sobą plecaki.

17:58

Ocean jest lodowaty, ale dziewczyny z Polski są gorące (mimo że udają co innego 😛 ). Zanurzamy się w tym lodzie po szyje i jest fajnie.

18:41

Andre zaczyna opowiadać mi o tym, jak bardzo nie lubi piasku. Pytam go, czy oglądał Gwiezdne Wojny. Mówi, że nie o.O Zastanawiam się, co jest bardziej nie tak… fakt, że nie oglądał Gwiezdnych Wojen i nie wie, czemu o nie zapytałam, czy to, że powiela błyskotliwy monolog Anakina o włażącym wszędzie piasku.

20:36

Słońce zaczyna zachodzić… Jest chill, jest pięknie, czuję trochę jakbym była w innym wymiarze. Jaka szkoda, że jutro wracamy.


Można by jeszcze opowiadać, ale lepiej dla wszystkich będzie, jeśli na tym zakończę 🙂

Bądź na bieżąco:

FACEBOOK

INSTAGRAM

Jedna uwaga do wpisu “Pamiętnik z Portugalii: dzień 3 – ten, w którym ocean był zimny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s