Kulturalne podsumowanie marca ’19

To podsumowanie napisałam w ekspresowym tempie, bo jestem taka radosna po tym ostatnim marcowym weekendzie, że hej! 😀 Marzec był wypełniony po brzegi fantastycznymi przeżyciami. Byłam na cudnych sztukach i wspaniałych koncertach. Było trochę poważnie, trochę śmiesznie, trochę przerażająco, ale zawsze zachwycająco. I to jest piękne w teatrze 🙂 Zapraszam na kulturalne podsumowanie marca.


Teatr i coś pomiędzy teatrem a cyrkiem

Nawet nie rozważałam pójścia na „Toruk: Pierwszy Lot”, ale jedna z koleżanek powiedziała mi coś w stylu „Cirque du Soleil będzie w Krakowie, a oni są AWESOME”. No i dzień później kupiłam bilet (łatwo mnie przekonać, jak widzicie). Zdziwiłam się, że cena była AŻ TAK wysoka (za miejsce średniej klasy zapłaciłam 254 zł), ale po spektaklu nie żałowałam żadnej wydanej złotówki. Scenografia była tak zachwycająca, że stwierdzam z ręką na sercu, że nie widziałam nigdy czegoś podobnego. Na scenie można było zobaczyć florę i faunę Pandory (z filmu „Avatar”, jeśli ktoś jeszcze nie załapał) stworzoną z materiałów, kukiełek, ale też wyświetlaną na scenie za pomocą projektora, co wyglądało bardzo realistycznie. Jedyną moją uwagą jest to, że spodziewałam się więcej numerów akrobatycznych. Ten spektakl mógłby być nawet musicalem, gdyby artyści śpiewali. Ale mimo to, za pięknych Na’vi, za cudowną Pandorę, za klimatyczną muzykę chylę czoła i na pewno wybiorę się jeszcze kiedyś na Cirque de Soleil.

„Sekretne życie Friedmanów” w Teatrze Ludowym było dla mnie jednym z najlepszych przeżyć teatralnych EVER! Jeżeli ktoś jeszcze na moim instagramie nie czytał, to powiem tylko, że spektakl nie jest odgrywany na scenie, a w specjalnie zaaranżowanej przestrzeni. Razem z bohaterami wchodzimy do domu Friedmanów, uczestniczymy aktywnie w przeszukiwaniu ich mieszkania, idziemy z nimi do aresztu, więzienia i sądu… To jest absolutnie magiczne doświadczenie. Temat poruszany w tym spektaklu jest bardzo trudny, bo dotyczy oskarżenia Arnolda i Jesse’ego Friedmanów o bestialskie akty pedofilii i jest to historia prawdziwa z lat 80., której do tej pory nie udało się rozgryźć i nie wiadomo, czy byli oni winni czy też nie.

Co tu dużo mówić! Chyba fakt, że na „Operę za 3 grosze” poszłam po raz trzeci w ciągu trzech miesięcy pokazuje poziom mojej sympatii dla tego spektaklu. Tym razem usiadłam w loży i mimo że pani w kasie zaproponowała, żebym przesiadła się na lepsze miejsce, by były wolne, to wolałam zostać w loży. Po prostu chciałam zobaczyć z bliska Rafała Drozda, który podczas jednego z trzech finałów śpiewa właśnie stamtąd chciałam mieć inną perspektywę 😛 No to jest spektakl-petarda dosłownie (po raz kolejny się przestraszyłam, kiedy Walter odpalił petardę i siedziałam przerażona, kiedy jeden z tancerzy przeskakiwał przez palące się koło)! Ta groteska i przerysowanie jest szalone. I coraz bardziej żałuję, że nie ma płyty w piosenkami z tego musicalu 😦 „A wteeedyyyy oooookręt o siedmiu żaaaglach i czterdziestu armatach…. ” coś tam coś tam coś tam ❤

Miesiąc zakończyłam z przytupem na premierze „Cabaretu” w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. „Cabaret” to ostatnio spektakl na czasie, bo trzy teatry w Polsce go grają i nie da się uniknąć porównań, ale głębszą analizą zajmę się kiedy indziej. Dzisiaj napiszę tylko, że bawiłam się ŚWIETNIE, o ile na „Cabarecie” można się rzeczywiście świetnie bawić, jako że opowiada on bardzo smutną historię i bynajmniej nie kończy się wesoło. Chorzowski „Cabaret” to przepych i bogactwo, a sceny taneczne po prostu wymiatają i ta scenografia… wow (ogromne „kamienne” nogi były imponujące)! Cieszę się, że ta wizyta w teatrze była okazją do poznania kolejnych „dziewczyn z instagrama” 😀 I jestem przeszczęśliwa, że poznałam Marka Chudzińskiego, który był moim pierwszym ulubionym musicalowym aktorem, kiedy trzy lata temu zaczęłam chodzić na musicale. Szampan pity w foyer dopełnił idealności tego wieczoru i wróciłam do Krakowa szczęśliwa do granic 😀

Koncerty

Najlepszy koncert, na jakim ostatnio byłam. Serio! Może to to, że siedziałam w pierwszym rzędzie i czułam się, jakbym prawie była na scenie. Może to to, że mogłam śpiewać razem z artystami, bo znałam teksty piosenek, a to wyzwala we mnie jeszcze więcej dobrej energii. Nie będę pisać, jakie piosenki mnie zachwyciły, bo Accantus dba o to, żeby nie spoilować repertuaru osobom, które jeszcze koncertu nie widziały, ale naprawdę, był taki ogień, że przez dwa kolejne dni uśmiech nie schodził mi z twarzy.

Drugi koncert, na którym byłam w marcu to Pościelówy Natalki Piotrowskiej i Maćka Pawlaka. Zupełnie inny klimat niż wcześniej wspomniany Accantus Live, ale miał w sobie wyjątkową magię, szczególnie oglądany z pierwszego rzędu w towarzystwie innych blogerek/instagramerek. Było spokojnie, chillowo i kameralnie tak, żebyśmy sobie wyobrazili, że w leniwą niedzielę leżymy zakopani w pościeli i nie musimy wstawać do pracy. Piosenki były przeplatane zabawnymi komentarzami Natalki i Maćka, którzy tworzą zgrany duet i bardzo się lubią, a ta ich dobra energia spływa na widzów. Jeśli kiedyś będą Pościelówy 2 (a były takie przesłanki), to serdecznie polecam zaprzyjaźnić się z biletami!

Książka/magazyn

Moje ostatnie odkrycie literackie. Magazyn wyglądający jak książka, przepięknie zaprojektowany, przepięknie złożony i wydany. A w środku teksty pełne wartościowej treści: reportaże, wywiady, felietiony… Każdy numer dotyczy innego zagadnienia. Był już: „Głód”, „Praca”, „Dom”, „Zwierzę”, „Szkoła”, a teraz czekamy na „Ziemię”. Zero reklam, zero śmieciowego wypełniania kartek, tylko treść. No ja jestem zachwycona i już zapronumerowałam non/fiction, do czego Was też zachęcam, bo to bardzo pomaga autorkom w tworzeniu kolejnych edycji, jako że nie mają środków z reklam. Wspierajmy niezależne magazyny w dzisiejszym „zbajasowanym” świecie mediów.

Mój manager z własnej inicjatywy tę książkę mi pożyczył, więc z tym większą przyjemnością ją przeczytałam 😛 Tym bardziej, że naprawdę była ciekawa. Jest to zbiór X wywiadów ze znanymi aktorami filmowymi, którzy również grają w teatrach. Mnie osobiście bardzo zainteresowały ciekawoski z planów zdjęciowych i to, że na podobne pytania różni aktorzy mają kompletnie różne odpowiedzi. Tak jest np. z kwestią grania postaci. Czy aktor musi rzeczywiści czuć te emocje, które czuje jego postać czy wystarczy dobrze nauczyć się udawać? O tym i o wielu innych rzeczach opowiadają m.in. Marek Kondrat, Tomasz Kot, Joanna Kulig, Andrzej Grabowski, Maja Ostaszewska i inni.


Marzec był dla mnie bardzo intensywny teatralnie. Szczególnie ostatni tydzień to było coś! Wciąż czuję się naładowana tymi dobrymi emocjami. Natomiast kwiecień zapowiada się bardzo skromnie. Zaledwie dwa koncerty. Miałam wyjść raz do teatru, ale już wiem, że plany mi się posypią. Nadrobię w maju 😀 Stay tuned! Sama się nie mogę maja doczekać!

2 uwagi do wpisu “Kulturalne podsumowanie marca ’19

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s